W tym wypadku BO stałoby się konkurencją dla SpaceX w temacie prywatnych rakiet zdolnych wynosić załogowe statki. Sytuacja taka moim zdaniem byłaby bardzo przydatna, bo ceny mogłyby się stać bardzo atrakcyjne. Chyba z tej konkurencji odpadł by Atlas 5 (jako droższa rakieta, nie pamiętam tylko czy były jeszcze jakieś problemy z częściami do niej - np. silnikami, Perian
? Jakąś firmę pominąłem?
Jako że ktoś tutaj się powołuje na mnie, to muszę odpowiedzieć ;P. Wg mnie jest jeden podstawowy problem - kasa! Nie jest tajemnicą, że SpaceX, będący pionierem w "prywatnej produkcji rakiet i statków kosmicznych" jest niezadowolony z kontraktu COTS, gdzie dostali mniej pieniędzy za więcej startów od konkurencji, która nawet nie robi własnej rakiety, tylko bawi się w montownię istniejących podzespołów.
Dlaczego SpaceX tak naciskało na połączenie misji C2 i C3? Czas? Bzdura, chodziło o kasę.
Dlatego też dla postronnego widza jakim jestem jest dość logiczne, że miejsc dla nowych producentów rakiet jest niewiele! SpaceX wychyla się mocno, bo faktycznie oferuje skok technologiczny (lekkie materiały, innowacyjne podejście do kampanii startowych, itd.). Jeśli inni chcą to jedynie powielać, to pytanie, po co? Skoro ULA ma problemy z jednoczesnym ciągnięciem Delty 4 i Atlasa 5.
Zawsze pozostaje problem ilości startów. Dotychczas w historii amerykańskich przedsięwzięć nigdy nie zrealizowano planów ilościowych. STS - masakrycznie niska częstotliwość startów, Titan - to samo, EELV - również. Choroba ta i tak się rozniosła, bo przecież program Zenitów też zaliczył padakę.
Dlatego wszystkie możliwości zwiększenia częstotliwości startów już opracowanych rakiet to korzyść i droga do "spłacenia" kosztów budowy danej rakiety. Jest realna możliwość, że Atlas 5 będzie latać częściej = taniej za 1 lot.