Autor Wątek: Mirosław Hermaszewski (1941-2022)  (Przeczytany 85017 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 10767
  • he/him
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #90 dnia: Czerwca 27, 2018, 15:54 »
В последующие 3 года на орбитальном комплексе «Салют-6» по международной программе работали Георги ИВАНОВ (Болгария)
...
https://www.roscosmos.ru/25221/

Bułgar Georgi Iwanow odbył lot 2 dniowy i NIE BYŁ na pokładzie stacji Salut-6.
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - Albert Einstein (1879 - 1955)

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 10767
  • he/him
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #91 dnia: Czerwca 27, 2018, 19:05 »
«Интеркосмос» по-польски:

Cytuj
Телестудия Роскосмоса
Opublikowany 27 cze 2018
27 июня 1978 года с Байконура к орбитальной станции «Салют-6» стартовал  корабль «Союз-30». Вместе с опытным  Петром Климуком в космос отправился первый поляк - Мирослав Гермашевский. Благодаря советской пилотируемой программе «Интеркосмос»,  на орбите побывали 14 представителей разных стран.



Link do materiału:
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - Albert Einstein (1879 - 1955)

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 10767
  • he/him
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #92 dnia: Czerwca 28, 2018, 13:04 »
https://www.tvn24.pl/rocznica-lotu-hermaszewskiego-w-kosmos-nagranie-kosmonautow-z-iss,849407,s.html

Cytuj
Rosyjscy astronauci przypomnieli o locie Hermaszewskiego. Nagranie z kosmosu

Oleg Artiemjew i Sergiej Prokopiew na stacji ISS 40 lat temu, w 1978 roku, kapsuła Sojuz z Mirosławem Hermaszewskim i Piotrem Klimukiem zadokowała do stacji orbitalnej Salut 6. Hermaszewski do dziś jest jedynym Polakiem, który był w kosmosie. Historyczną rocznicę i misję obu astronautów przypomnieli Oleg Artiemjew i Sergiej Prokopiew z załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). - Pozdrawiamy was z okazji jubileuszu polsko-radzieckiego lotu - zwrócili się do Ziemian z orbity.
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - Albert Einstein (1879 - 1955)

Offline ekoplaneta

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8797
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #93 dnia: Czerwca 28, 2018, 13:18 »
Nasz rząd i media nie pamiętały ale rosyjscy kosmonauci na ISS pamiętali o 40 rocznicy lotu Polaka na LEO!
Wielkie dzięki Rosjanie za pozdrowienia i za polską flagę na ISS! Tego się po Was nie spodziewałem  :)
Kosmos jednak zbliża ludzi i narody!!!!  :)

Teraz pytanie. Czy można podziękować kosmonautom za ich życzenia i pamięć mailem na ISS? Czy jest taka możliwość?
« Ostatnia zmiana: Czerwca 28, 2018, 13:31 wysłana przez ekoplaneta »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #93 dnia: Czerwca 28, 2018, 13:18 »

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 10767
  • he/him
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #94 dnia: Czerwca 28, 2018, 13:25 »
https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/40-lat-od-lotu-polaka-w-kosmos-hermaszewski-o-swoich-wspomnieniach,849417.html

Cytuj
"Ziemia przepiękna, błękitno-biała. Aż się krzyczeć chce"

Jest pierwszym - i jak do tej pory jedynym - Polakiem, który był w kosmosie. Mija właśnie 40 lat od tego pamiętnego lotu. Generał Mirosław Hermaszewski wspominał swoją misję w rozmowie we "Wstajesz i wiesz" w TVN24. - Przepiękna, okrągła, błękitno-biała. Aż krzyczeć się chce - opowiadał o wrażeniach, jakie wywołał w nim widok Ziemi z kosmicznej perspektywy. Dokładnie 40 lat temu, 28 czerwca 1978 roku, kapsuła Sojuz z dwoma kosmonautami - Mirosławem Hermaszewskim i Piotrem Klimukiem - zadokowała do stacji orbitalnej Salut 6. Pytany o swoje pierwsze wrażenia z kosmicznej podróży, Hermaszewski powiedział, że kiedy się rozejrzał, pomyślał: "Jak tu pięknie, jak tu ładnie". - Kiedy się widzi pierwsze wschody i zachody Słońca, to myślenie się zmienia, estetyka zmienia się w przeżycia wewnętrzne, człowiek się zastanawia: czy to nie jest kolejny sen? - podkreślał. - To jest fantastyczne, że aż trudno uwierzyć - dodał. Rosyjscy astronauci przypomnieli o locie Hermaszewskiego. Nagranie z kosmosu 40 lat temu, w... czytaj dalej » Kosmos wraca w snach Generał na antenie TVN24 wspominał również swój pierwszy "kosmiczny" posiłek. - Czekałem na niego, chociaż z pewną obawą. Koledzy ostrzegali - przyznał. - Były chlebki, serek z owocami z tubek, do tego kakao i herbata. Czy pierwszy Polak w kosmosie często śni o kosmosie? - Zwykle pojawia mi się taki sen: wychodzę na zewnątrz statku, w tajemnicy przed kolegami, otwieram zewnętrzny luk, wypływam i lecę na bezdechu. A kiedy kończy mi się zapas tlenu w płucach, to budzę się, przerażony - opowiadał. Jak dodawał, wspominając swój pobyt na orbicie, "w kosmosie niby wszystko jest bezpieczne, ale każdy szmer nastraja człowieka na uderzenie meteoru". "Wydawało się, że będziemy na stałe obecni w kosmosie" Hermaszewski pytany, czy kiedykolwiek poczuł namiastkę kosmosu w ziemskich warunkach, odpowiedział, że "czasem w samolocie są sytuacje, które dają podobny ładunek emocji".

Zapytany o szanse na to, że ktoś oprócz niego dołączy do jednoosobowego grona polskich astronautów, Hermaszewski powiedział: - Okazało się, że jestem jedynakiem od 40 lat. Wydawało się, że będziemy na stałe obecni w kosmosie. Możemy być, ale to bardzo kosztowne - zastrzegł generał. - Teraz to jest trudniejsze - dodał. - Wtedy nie płaciliśmy za lot, to był podarunek [dla Polski od władz Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich - przyp. red.]. Trafiłem, miałem predyspozycje, więc poleciałem. Dziś prędzej ktoś bardziej majętny zdecyduje się na lot turystyczny. Teraz będzie taniej, bo rozpracowywane są statki turystyczne. Za 10 lat będzie to możliwe - podsumował we "Wstajesz i wiesz" w TVN24 Mirosław Hermaszewski.

4 materiały filmowe !
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - Albert Einstein (1879 - 1955)

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 10767
  • he/him
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #95 dnia: Czerwca 28, 2018, 13:51 »
Teraz pytanie. Czy można podziękować kosmonautom za ich życzenia i pamięć mailem na ISS? Czy jest taka możliwość?

Można im podziękować tylko za pomocą oficjalnych portali społecznościowych, gdyż e-maili oficjalnego na MSK nie ma publicznego. Dawniej tylko zatwierdzone e-maile miały możliwość dostać się do astronautów na pokładzie MSK.

https://www.roscosmos.ru/171/
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - Albert Einstein (1879 - 1955)

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #96 dnia: Czerwca 28, 2018, 13:53 »
40 rocznica lotu Mirosława Hermaszewskiego
BY MICHAŁ MOROZ ON 28 CZERWCA 2018


Mirosław Hermaszewski

Wczoraj minęła 40 rocznica załogowego lotu statku Sojuz 30 do stacji Salut 6. W misji tej brał udział jedyny jak do tej pory polski kosmonauta – Mirosław Hermaszewski.

Start misji Sojuz 30 z dwoma kosmonautami – Mirosławem Hermaszewskim i Rosjaninem Piotrem Klimukiem – miał miejsce 27 czerwca w 1978 roku. Był to 36 radziecki lot załogowy oraz druga misja programu Interkosmos, w ramach którego loty do radzieckich stacji orbitalnych odbywali kosmonauci z państw związanych ściśle ze Związkiem Radzieckim.


Mirosław Hermaszewski na pokładzie Saluta 6

Po ponad dobie od wystrzelenia z kazachskiego kosmodromu Bajkonur statek Sojuz 30 przycumował do stacji Salut 6, do której pozostał przyłączony przez następny tydzień. W tym czasie przeprowadzony został szereg eksperymentów biologicznych, obserwacji Ziemi i badań zorzy polarnej. Mirosław Hermaszewski odpowiedzialny był m.in. za przeprowadzenie eksperymentu, w ramach którego wykształcono 47 gramów kryształów HgCdTe (przyrost ponad 3-krotnie lepszy niż na Ziemi). Polak wykonywał również zdjęcia swojego kraju, jednak warunki pogodowe ku wykonywaniu tej czynności nie były sprzyjające. Niektóre z eksperymentów, takie jak „Smak”, przeprowadzano z udziałem całej, czteroosobowej załogi – celem tej serii testów była weryfikacja sytuacji pogorszenia smaku niektórych potraw w warunkach mikrograwitacji.

Podczas krótkiego pobytu Klimuka i Hermaszewskiego, na stacji przebywali dwaj Rosjanie, Władimir Kowalonok i Aleksandr Iwanczenkow, którzy brali udział w pięciomiesięcznym locie kosmicznym.


Wizualizacja Saluta 6 i przycumowanych statków Sojuz

5 lipca Hermaszewski i Klimuk załadowali własne eksperymenty do kapsuły powrotnej i udali się w podróż powrotną na Ziemię. Lądowanie odbyło się pomyślnie w pobliżu wsi Rostow, zlokalizowanej około 300 km na zachód od obecnej stolicy Kazachstanu – Astany.

Do dzisiaj żaden Polak ponownie nie znalazł się na orbicie okołoziemskiej, choć w lotach kosmicznych brały udział już osoby z polskimi korzeniami. Jeszcze wiele lat upłynie, zanim w przestrzeni kosmicznej znajdzie się kolejna osoba z Polski. Aby uczestniczyć w programie załogowym Europejskiej Agencji Kosmicznej konieczne jest przystąpienie do programu opcjonalnego lotów załogowych. Jego składka jest wprost proporcjonalna do wielkości kraju i wartości PKB. W praktyce obecny budżet do ESA (31,5 mln EUR rocznie) musiałby zostać kilkakrotnie zwiększony, co wydaje się wyjątkowo mało prawdopodobne.

https://kosmonauta.net/2018/06/40-rocznica-lotu-miroslawa-hermaszewskiego/#prettyPhoto

Offline ekoplaneta

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8797
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #97 dnia: Czerwca 28, 2018, 14:00 »
Można im podziękować tylko za pomocą oficjalnych portali społecznościowych, gdyż e-maili oficjalnego na MSK nie ma publicznego. Dawniej tylko zatwierdzone e-maile miały możliwość dostać się do astronautów na pokładzie MSK.

https://www.roscosmos.ru/171/

Na polskim  ;) Facebooku już podziękowałem. Ale chodzi mi o to, żeby była szansa, że podziękowanie zobaczą kosmonauci. Bo mojego konta na fejsie na pewno nie ogladają  :(

Offline ekoplaneta

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8797
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #98 dnia: Czerwca 28, 2018, 14:45 »
Jednak udało mi się wysłać podziękowania dla kosmonautów na facebookowym koncie Roskosmosu

Спасибо за память o 40-летие полетa Поляка в космос! Спасибо за ваши пожелания и польский флаг на Международной космической станции!!!

Mam tylko nadzieję, że błędów językowych nie popełniłem  ;)

Dziękuję mss za podpowiedź!

A tutaj filmik o misji Sojuz 30

 8)
« Ostatnia zmiana: Czerwca 28, 2018, 14:50 wysłana przez ekoplaneta »

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 10767
  • he/him
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #99 dnia: Czerwca 28, 2018, 15:15 »
Super!

Roscosmos obiecywał, że Siergiej Prokopjew będzie dzielił się materiałami na portalach społecznościowych w czasie lotu, ale ponad 3 tygodnie minęło i cisza !
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - Albert Einstein (1879 - 1955)

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #100 dnia: Lipca 03, 2018, 04:31 »
Czterdziesta rocznica misji pozaziemskiej polskiego kosmonauty
2 lipca 2018, 13:57


OD LEWEJ: PIOTR KLIMUK I MIROSŁAW HERMASZEWSKI. FOT. HERMASZEWSKI.COM

Minęło 40 lat od pamiętnej misji pozaziemskiej jedynego jak dotąd polskiego kosmonauty, Mirosława Hermaszewskiego. Polak wszedł w skład dwuosobowej załogi radzieckiego statku Sojuz-30 wysłanego w stronę stacji orbitalnej Salut-6. Lot nastąpił 27 czerwca 1978 roku w ramach radzieckiego programu kosmicznego "Interkosmos".

W dniu 27 czerwca 1978 roku Polska dołączyła jako czwarte państwo świata do grona krajów mogących pochwalić się wysłaniem swojego obywatela w misję kosmiczną. Wcześniej zrobiły to tylko Stany Zjednoczone, Związek Radziecki i Czechosłowacja. Wprawdzie osiągnięcie to było przede wszystkim pochodną potencjału kosmicznego ZSRR i odgórnie podejmowanych decyzji politycznych w Bloku Wschodnim, niemniej jednak zapewniło Polsce własne miejsce w historii załogowej eksploracji przestrzeni kosmicznej.

Tłem całej misji była realizacja programu współpracy kosmicznej państw skupionych wokół Związku Sowieckiego pod nazwą „Interkosmos”. Udział polskiego kosmonauty uwzględniono w harmonogramie drugiego międzynarodowego lotu załogowego w programie, zakładającego uczestnictwo dwuosobowego radziecko-polskiego zespołu. Misję przeprowadzono z użyciem statku kosmicznego Sojuz-30, którego lot był piątą udaną wyprawą załogową na stację orbitalną Salut-6.

Start misji nastąpił 27 czerwca 1978 o godzinie 17:27:21 czasu polskiego z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. Lotem dowodził radziecki pułkownik Piotr Klimuk, przy zaangażowaniu majora Mirosława Hermaszewskiego w roli kosmonauty-badacza. Po ponad dobie od wystrzelenia statek Sojuz zacumował do stacji Salut-6, pozostając na miejscu przez następny tydzień. W tym czasie przeprowadzony został szereg eksperymentów biologicznych, sesji obserwacji Ziemi i badań zorzy polarnej. Oprócz Klimuka i Hermaszewskiego, na stacji przebywali już wcześniej dwaj Rosjanie, Władimir Kowalonok i Aleksandr Iwanczenkow, kontynuujący pięciomiesięczną służbę na orbicie.

Misja majora Hermaszewskiego w roli kosmonauty zakończyła się 5 lipca 1978 roku w momencie lądowania kapsuły powrotnej na kazachskim stepie. Lądowanie odbyło się pomyślnie w pobliżu wsi Rostow, oddalonej o około 300 km na zachód od obecnej stolicy Kazachstanu, Astany. Od tamtego momentu żaden polski obywatel nie poszedł w ślady generała Mirosława Hermaszewskiego, choć zdarzały się w USA przypadki wcielania do załóg kosmicznych astronautów polskiego pochodzenia.

Pomimo obecnej aktywizacji Polski w ESA, nie zanosi się jednak na rychłe uczestnictwo Polaków w europejskim programie załogowym. Warunkiem koniecznym jest tutaj przystąpienie do odpowiedniego programu opcjonalnego ESA, wymagającego od Polski znacznego zwiększenia składek członkowskich. Dodatkowo obecny budżet ESA na ten cel (31,5 mln EUR rocznie) pozostaje ściśle określony i nie są planowane w najbliższym czasie żadne poważniejsze jego modyfikacje.

https://www.space24.pl/czterdziesta-rocznica-misji-pozaziemskiej-polskiego-kosmonauty
http://www.forum.kosmonauta.net/index.php?topic=876.msg120368#msg120368
« Ostatnia zmiana: Lipca 15, 2018, 08:03 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #101 dnia: Lipca 03, 2018, 06:02 »
Ciekawe skąd kosmonauci mieli polską flagę.
Ten artefakt zapewne znajdzie się na Ziemi we właściwym miejscu.
« Ostatnia zmiana: Maja 03, 2021, 04:32 wysłana przez Orionid »

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 10767
  • he/him
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #102 dnia: Lipca 03, 2018, 14:54 »
http://tvksm.pl/videoteka/obserwatorium/2018.05.21
i
http://tvksm.pl/videoteka/obserwatorium/2018.06.04

Reportaż Telewizji Kablowej Spółdzielni Mieszkaniowej w Grudziądzu poświęcony 40 rocznicy lotu M. Hermaszewskiego.
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - Albert Einstein (1879 - 1955)

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 10767
  • he/him
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #103 dnia: Lipca 16, 2018, 18:17 »
http://mobilni.pl/ludzie/miroslaw-hermaszewski-wywiad/

Cytuj
Leciałem 28 000 km/h, na ziemi nigdzie się nie spieszę – wywiad z gen. Mirosławem Hermaszewskim
16 lipca 2018, Marek Wieliński

Na początku był wymarzony kurs szybowcowy, a po nim – słynna Szkoła Orląt w Dęblinie. Generał Mirosław Hermaszewski jest pierwszym – i jak do tej pory, jedynym Polakiem, który był w kosmosie. Jego lot rakietą Sojuz-30 rozpoczął się 27 czerwca 1978 roku. Dzień później, kapsuła z dwoma kosmonautami: Mirosławem Hermaszewskim i Piotrem Klimukiem, zacumowała do stacji kosmicznej Salut-6. Kosmos okazał się być zarazem piękny i przerażający. To było jak sen, bo z wysokości 363 km, ziemia wygląda zupełnie inaczej. W czasie ośmiu dni lotu, 126 razy okrążyli ziemię i wykonali 14 eksperymentów, by 5 lipca bezpiecznie powrócić na ziemię. Z okazji 40-lecia tego wydarzenia, z jedynym Polakiem w kosmosie postanowiłem porozmawiać trochę… o samochodach.

Marek Wieliński: Samoloty, nie wspominając już o kosmicznych rakietach, są niezwykle szybkie. Piloci nie tylko są oswojeni z wysoką prędkością, ale wręcz ją uwielbiają. Bywa, że to uwielbienie przekłada się także na drogę.

Mirosław Hermaszewski: Nie trafił pan z tym porównaniem, dostałem w życiu tylko jeden mały mandacik – za przekroczenie prędkości o 7 km/h. To było parę lat temu. Zagapiłem się w jakiejś wiosce, niedaleko Człuchowa. Do niedawna było tam tak, że co wioska – to fotoradar. Stały chyba ze trzy, pod rząd. A jak jest prosta droga, człowiek się czasem zamyśli i… nie spodziewa się, że go ktoś „zza krzaka” sfotografuje.

To jakim Pan jest kierowcą, Panie Generale?

Wydaje mi się, że jeżdżę rozsądnie. Jeżeli chodzi o prędkość, to się wyszalałem w powietrzu. Wielokrotnie lądowałem naddźwiękowym myśliwcem na autostradzie, w ramach ćwiczeń. Uważam, że jeździmy dobrze, lecz zawsze znajdzie się paru kierowców, którzy nie przestrzegają podstawowych zasad. Co mnie boli? Nie potrafimy korzystać z kierunkowskazów. Po drugie, nadmierna prędkość. Jej skutkiem jest zawsze jakieś nieszczęście. Sam nie wykorzystuję pełnych możliwości swojego samochodu i nie chwalę się, że dojadę do Wrocławia w ileś tam godzin. Niektórzy mówią, że dany dystans można pokonać np. w cztery godziny, albo i mniej. Mnie wystarczy pięć, pięć i pół. Po drodze trzeba się czasem zatrzymać, odpocząć, wypić herbatkę.

Ma Pan swój samochód marzeń?

Czasami… marzy mi się jeszcze lepszy i jeszcze szybszy – a jak się o czymś marzy i się od siebie wymaga, to… może być tak, jak w moim przypadku. Marzyłem by zostać pilotem, a byłem nawet ponad marzeniami. Dziś dla mnie ważne jest, by samochód był wygodny, dobrze trzymał się drogi i żebym z łatwością mógł w nim zamontować fotelik dla wnusia, który uwielbia jeździć z dziadkiem. Mój obecny samochód pali całkiem rozsądnie, a jak się człowiek nie spieszy – to nawet bardzo mało (śmiech).

A jaki był Pana pierwszy samochód?

Ojej, wstyd się przyznać, bo dopiero mój pierwszy prywatny samochód to… nagroda za lot kosmiczny. Polonez w kolorze „zieleni stepowej”. Jeżeli dobrze pamiętam, był to chyba osiemsetny egzemplarz. Wzbudzał ciekawość. Byłem zaskoczony, że dostałem taką nagrodę. Po paru latach, spod jego lakieru coś brązowego zaczęło wyzierać, ale na tamte czasy… był to bardzo elegancki samochód. Po tamtym Polonezie był… kolejny Polonez, a po nim – jeszcze jeden. Później miałem Forda Mondeo, Citroena XM, a teraz mam inny, bardzo wygodny.

Nie marzył Pan o sportowym samochodzie?

Nie, takie mnie nie interesują. Natomiast bardzo podziwiam Krzysztofa Hołowczyca. Fantastyczny człowiek, silnego charakteru. Kiedy startował w Dakarze, zawsze dumnie prezentował na piersi polską flagę. Tak jak ja – z dumą nosiłem ją na moim skafandrze. Pan Krzysztof zawsze mówi o patriotyzmie. W wywiadzie powiedział kiedyś, że gdyby ojczyzna była w potrzebie, jest gotów stanąć w jej obronie. To jest gość!

Kiedy zdał Pan egzamin na prawo jazdy?

W 1963 roku, będąc słuchaczem Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie – wtedy była taka możliwość. Jeździliśmy ciężarowym „Lublinem”. Podczas zmiany biegów trzeba było robić w nim przegazówkę, bo nie miał zsynchronizowanej skrzyni. Jeździłem też „Gazikami”, „Warszawą”, próbowałem jazdy autami dostawczymi. Jeździłem moimi sam z przyczepą kampingową, a także kamperem.

Z jakimi prędkościami startowały myśliwce, którymi Pan latał?

Mój MiG-21, na którym latałem najwięcej, odrywał się od ziemi przy około 320 km/h. Pierwsze wersje tego samolotu wymagały nieco wyższej prędkości podczas podchodzenia do lądowania, około 360 – 380 km/h. To wyższa prędkość od tej, którą osiągały w locie przedwojenne myśliwce… Prędkość przyziemienia wynosiła ok. 340 km/h. W kolejnych wersjach, które miały mechanizację skrzydeł i nadmuch powietrza na klapy, prędkość przyziemienia spadła do 310 – 315 km/h. Ach… fajnie, jak walnie się kołami w beton. Wtedy człowiek czuje, że jest na ziemi (śmiech).

Wyżywał się Pan za sterami, ale nie w samochodzie…

Otóż to, lecz trzeba było jeszcze sobie stawiać cele. Pilnować określonej linii, by nie zboczyć ani o metr i lądować w dokładnie określonym punkcie. Tak tam wirtuozeria (śmiech), zwłaszcza na autostradzie. Z kolei by wejść na orbitę, poruszałem się z prędkością 8 km/s, w przeliczeniu ok. 28 000 km/h. To gdzie ja będę jeździł 150 km/h? Toż to śmiech. Jak dla mnie, żadna prędkość. Ale jej nie przekraczam. Bo i po co? Nie spieszę się. Powiem szczerze, nawet na autostradzie jadę 120 km/h, a wtedy samochód mniej pali. Przy 110 km/h moje auto zużywa ok. 6,5 l/100 km, a gdy jadę 140 km/h – strzałeczka paliwomierza mknie ku dołowi. Więc po co?

Taka podróż… To naprawdę musi być coś, co zostaje w pamięci na zawsze. Jak jest kosmosie?

Ciemno i straszno. I bardzo fajnie, wręcz fantastycznie. To nierealny świat, trochę wirtualny. Zupełnie inny. Inny jest w nim nawet sposób poruszania się, mycia, jedzenia. Po więcej odsyłam do mojej książki „Ciężar nieważkości”, w której to opisałem. Gdybyśmy tam teraz ze sobą rozmawiali… to brak grawitacji, siły ciążenia sprawiłby, że przemieszczalibyśmy się w powietrzu… jak piórka. Gdybyśmy się teraz tam znaleźli i ustawili do siebie pod kątem 180 stopni, nie wiedziałbym jaki pan ma wyraz twarzy, co ma pan na myśli – tak jak teraz to widzę. Proszę spróbować to sobie wyobrazić. Nie widać wyrazu twarzy… a jeszcze trudniej jest pracować.

My zaś nie byliśmy tam tylko po to, żeby podziwiać świat i później o tym opowiadać. Polecieliśmy do pracy. Bardzo ciekawej, lecz wymagającej dużo ruchu. To było potwornie ciężkie zadanie, bo nasz otolitowy aparat równowagi… nie rozumie co to znaczy, że nie wie gdzie jest góra, a gdzie dół. Są bardzo złe odczucia, co prowadzi do zmęczenia i czasami… bardzo złego samopoczucia. Jeżeli się dużo trenuje na ziemi, na obrotowych krzesłach i w wirówkach, to po 2-3 dniach – po przejściu okresu adaptacji – można się cieszyć, a nawet wygłupiać.

Pilotem został Pan wcześniej, niż kierowcą. Na początku były szybowce?

Tak, byłem wtedy nastolatkiem. Przerażonym, bo udało mi się w szybowcu rozwinąć „prędkość życia” – 120 km/h. Wtedy było to dla mnie coś niesamowitego. Z czasem przesiadłem się na inne „aparaty latające” i zagadką była dla mnie prędkość 1000 km/h – ale tę osiągnąłem już na MiGu-15, jeszcze w szkole, w Dęblinie. Prędkość dźwięku, to było coś. W Poznaniu, na MiGu-21 – był to mój czwarty, może piąty lot – wystartowałem do tzw. „strefy”, żeby wykonać prosty pilotaż. Startowałem na dopalaniu, kąt wznoszenia ustawiłem – zdawało mi się – bardzo wysoki. W pewnym momencie spojrzałem na prędkościomierz, a tam już było 1.1 Macha. Jedynkę przekroczyłem na wznoszeniu… (śmiech). Za to statkiem kosmicznym wracałem na ziemię z prędkością 35 Ma.

Dziś każdy może latać?

Myślę, że tak. Oczywiście, trzeba mieć ku temu pewne zdrowotne predyspozycje. Dlatego, zanim zada pan kolejne pytanie, typu: „Czy i ja mógłbym polecieć w kosmos?” – odpowiem: Tak, bo dziś warunki zdrowotne nie są aż tak wyśrubowane, jak w czasach pionierskich lotów. Wtedy nie wiedziano nawet… czego od człowieka wymagać. Na wszelki wypadek badano wszystko, przez długie miesiące. Wybrano nas kilkunastu, spośród 300 kandydatów. A potem, kto był słabszy w jakiejkolwiek dziedzinie – ten odpadał. Eliminacje trwały trzy miesiące, a przygotowania 1,5 roku. Dziś w kosmos latają ludzie w okularach, zażywający lekarstwa. To już normalne. W medycynie dokonał się ogromny postęp, lecz przede wszystkim – bardziej przyjazna człowiekowi jest technika. Lot promem kosmicznym to coś zupełnie innego, niż lot rakietą – ale to drugie jest ogromną satysfakcją.

Samochód to dla Pana narzędzie do przemieszczania się z punktu A do B, czy może coś więcej?

Gdy byłem w czynnej służbie – w czasach „zimnej wojny”, byliśmy w niesamowitym stopniu gotowości bojowej. Nie mogłem oddalać się od domu i lotniska. Musiałem być gotowy, by w 15 minut znaleźć się wraz z moją eskadrą w powietrzu. W ogóle nie jeździłem wtedy samochodem, woził mnie kierowca. Za kierownicą spędzałem za to urlopy nad morzem. Teraz jeżdżę bardzo dużo. W pierwszym roku, po tym jak kupiłem swój nowy samochód, pokonałem nim 35 000 km. Teraz mam taką potrzebę. Nareszcie jest czas, by zwiedzać Polskę – a ona jest przepiękna, gdziekolwiek pojadę. Niektórzy pytają, dlatego nie jeździsz gdzieś dalej? Ja odpowiadam: bo Polska jest taka piękna. Kupiłem sobie kampera, spędzamy w nim z żoną naprawdę cudowne chwile, zabieramy wnuki. Jeździmy w góry i nad morze. Wszędzie tam jest wspaniale.

Pańska najdłuższa, samochodowa podróż?

Z Warszawy do Symferopola. Na Krym jechaliśmy cztery dni, Polonezem z przyczepą kempingową N126. To była fantastyczna przygoda, niezwykłe przeżycia i zupełnie inne czasy… Spotkaliśmy się tam z ogromną serdecznością. Było pięknie, spędziliśmy miesiąc na samej plaży.

Postęp techniczny sprawił, że już niebawem na drogach powszechne staną się autonomiczne samochody…

No nieee… Nowoczesność w motoryzacji nie może być aż tak daleko posunięta. Trzeba zachować czynnik ludzki. To ja mam decydować czego chcę, nie jakiś automat. Gdy wprowadzano do naszych samolotów autopiloty, nie dowierzałem temu urządzeniu. Wolałem sam trzymać rękę na pulsie. Oczywiście, są dzisiaj tak nowoczesne, że samoloty mogą lądować bez widoczności. To już zupełnie inna bajka i nowe możliwości. Uważam jednak, że w samochodzie jest to zupełnie niepotrzebne. To trochę tak, jakby takie urządzenie zamontować na koniu, by móc odłożyć lejce, a koń… jechałby sam. Bez sensu. Kierownica jest w samochodzie po to, by chłop mógł się poczuć facetem.

Rozmawiał: Marek Wieliński
"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej" - Albert Einstein (1879 - 1955)

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 29369
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #104 dnia: Lipca 17, 2018, 09:59 »
Poznaj historię Tadeusza Kuziory - człowieka, który dotarł do przedsionka kosmosu
Marta Bellon 12 lipca 2017 


Foto: Samsung / materiały prasowe

27 czerwca 1978 roku po godzinie 17.00 Mirosław Hermaszewski wszedł na pokład statku Sojuz 30, a po ośmiu dniach na ziemskiej orbicie przeszedł do historii jako pierwszy Polak w kosmosie. Dziś niewiele osób pamięta, że szansę na ten lot miało więcej Polaków – dokładnie czterech pilotów wojskowych, którzy przeszli przez wymagający kondycyjnie i psychicznie trening w Gwiezdnym Miasteczku. Wśród nich był najmłodszy wiekiem i stopniem Tadeusz Kuziora. Wtedy porucznik, po latach generał brygady, pilot wojska polskiego.

Tajemnicza rekrutacja

Dziś ma 68 lat i jak zapewnia – doskonale pamięta czas przygotowań w Polsce i pobyt w ośrodku pod Moskwą, w którym od lat 60. znajduje się Centrum Wyszkolenia Kosmonautów.  A wszystko zaczęło się od zagadkowej rekrutacji.

Prawie stu pilotów samolotów naddźwiękowych z całej Polski otrzymało wezwanie na badania, które miały sprawdzić, czy nadają się do niesprecyzowanej misji. Po pierwszych badaniach, treningach wytrzymałościowych i rozmowach z psychologami ta grupa liczyła już tylko 20 osób.

- Tamten okres kojarzy mi się głównie z mnóstwem badań psychologicznych, setkami testów i godzinami rozmów z psychologami. Do tego dochodziły oczywiście klasyczne ćwiczenia, m.in. treningowe katapultowania – mówi Tadeusz Kuziora. - Odpytywano nas również z języka rosyjskiego. Tłumaczyliśmy to faktem, że większość sprzętu lotniczego w Polsce pochodziła właśnie ze Wschodu. Do głowy nam wówczas nie przyszło, że to wszystko ma związek z programem kosmicznym. Podskórnie jednak chyba czuliśmy, że to nie są zwykłe ćwiczenia. Coś wisiało w powietrzu – przyznaje.

Jak szkolono kosmonautów

Kuziora, wtedy 27-latek, w ośrodkach w Mrągowie i Zakopanem przechodził wyczerpujące treningi, m.in. w specjalnych kabinach, z których stopniowo odpompowywano tlen, żeby sprawdzić, w którym momencie organizm nie wytrzyma czy w tzw. "wirówce", by określić maksymalne przeciążenie, przy którym człowiek "odpływa". Cały proces był ściśle nadzorowany przez specjalistów, a kryteria wyznaczone przyszłym kosmonautom maksymalnie wyśrubowane. Musieli być całkowicie zdrowi i sprawni.

- Stomatolog dostrzegł, że moje dwie górne jedynki są martwe. Powiedział, że tak być nie może. Trafiłem do chirurga szczękowego, który powiedział do mnie: "Chodź, pójdziemy teraz do bufetu. Najesz się, bo później nie będziesz mógł jeść". Ostatecznie okazało się, że konieczny był zabieg operacyjny. Trzy dni leżałem w łóżku z lodem na twarzy i rzeczywiście nic nie jadłem – opowiada Tadeusz Kuziora.

Gwiezdne Miasteczko

W końcu czwórka najlepszych śmiałków trafiła do "przedsionka kosmosu", czyli słynnego Gwiezdnego Miasteczka pod Moskwą – Mirosław Hermaszewski, Zenon Jankowski, Henryk Hałka i Tadeusz Kuziora.

To było specjalnie wybudowane, zamknięte miasteczko, w którym trenowali kosmonauci z całego świata. Atmosfera tego miejsca była niezwykle oryginalna. Można było odnieść wrażenie, że jest się uczestnikiem jakiejś globalnej misji. Na miejscu nieustannie poddawano nas próbom wytrzymałościowym i sprawnościowym na specjalistycznej aparaturze, niedostępnej w kraju. Wszyscy otrzymaliśmy tu certyfikat, określający zdolność do wykonywania takich lotów.

Po tych wszystkich bataliach – jak je nazywa– zebrała się specjalna komisja, która po dwóch tygodniach obrad wybrała nazwiska. To one przeszły do historii eksploracji kosmosu.

- To nie był "Taniec z gwiazdami". Tam selekcjonowało nas nasze zdrowie, wytrzymałość i psychika. Była między nami pełna współpraca, razem graliśmy w piłkę, biegaliśmy. To nie my ocenialiśmy się wzajemnie, a lekarze i specjaliści. W lotnictwie trzeba sobie nawzajem ufać, tam byli piloci z dużym doświadczeniem – mówi generał.

Kandydaci do lotu w kosmos

Kandydatów do lotu w kosmos było ok. 120. Kuziora trafił do wyselekcjonowanej elitarnej piątki. Ostatecznie szansy na lot nie dostał. Gdy 27 czerwca 1979 roku po godzinie 17.00 Sojuz z Hermaszewskim wystartował ze słynnego kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie, Kuziora był w warszawskim Rembertowie, wrócił już wtedy na studia w Akademii Sztabu Generalnego.

- Z Gwiezdnego Miasteczka przysyłałem żonie kartki, w jednej z nich napisałem, że typuję Hermaszewskiego, że on poleci. To, jak się przykładał, jego psychika – obserwowałem to wszystko z bliska – mówił Kuzior.

Przyznaje, że po powrocie do Polski miał wystarczająco dużo czasu, by oswoić się z myślą, że nie poleci, a kiedy Sojuz-30 startował, czuł już tylko dumę, że pierwszy Polak właśnie leci w kosmos.

- Już sam fakt, że byłem brany pod uwagę do pierwszej misji kosmicznej z Polakiem na pokładzie, był dla mnie wystarczającą nobilitacją. Poza tym – byłem najmłodszy z kandydatów. Myślałem sobie: "Chyba jednak jestem trochę za młody, żeby mnie wybrali. Teraz pewnie poleci któryś z nich, ale za kilka lat – to na pewno będę ja". Z biegiem lat okazało się, że drugiej szansy jednak nie będzie – mówi.

https://businessinsider.com.pl/technologie/nauka/polscy-kosmonauci-rywalizacja-kuziory-i-hermaszewskiego/6nsy5g3

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #104 dnia: Lipca 17, 2018, 09:59 »