A tak przy okazji: co jest złego jak doświadczony kosmonauta egzaminuje komisyjnie innego kosmonautę?
Jest to niezgodne ze standardami, według których z zasiadania w komisji egzaminacyjnej powinny zostać wykluczone wszystkie osoby, które mogą być bezpośrednio zainteresowane, z jakichkolwiek powodów - osobistych (rodzina) czy zawodowych w wyniku egzaminu. W tym przypadku chodzi oczywiście o to drugie, ponieważ:
1) między astronautami istnieje oczywista rywalizacja o miejsca w załogach,
2) jeśli egzaminuję kogoś, kto być może zaniedługo będzie mnie egzaminował, to nie ma możliwości bym choćby podświadomie nie brał tego pod uwagę.
Przecież Rosjanie mają wielu byłych już astronautów, którzy mają ogromne doświadczenie i niekoniecznie są w wieku weteranów z Wostoków

.
Chyba że te egzaminy stanowią tylko ceremoniał, ale zdaje się że w tym wątku zostało stwierdzone, że nie.