jmvh - dobre!

A co do głównego tematu, to przecież oczywiste, że mówiąc i pisząc o ryzyku nikt tu nie ma na myśli ryzyka typu
"czy wystarczy nam paliwa?" lub
"nie znamy dokładnie trajektorii, ale może jakoś sobie poradzimy", a jedynie ryzyko podróży w nieznane dla człowieka miejsca, jak zniesie 500 dni w nieważkości na małej powierzchni, czy promieniowanie nie będzie jednak zbyt duże i czy technicznie nic istotnego się przez ten czas nie zepsuje. Innymi słowy - czy mamy wystarczająco niezawodne statki i wystarczająco dobrych ludzi, aby podjąć wyprawę, która gdy nic się nie zepsuje i nic nie zawiedzie szczęśliwie wróci na Ziemię.
A upraszczając - wsiadając do zwykłego samochodu ryzykujemy, że przy 140 km/h pęknie opona, urwie się zawieszenie czy zatnie się kierownica, ale mając tego świadomość (tysiące ludzi już z tych powodów zginęło!) jednak wsiadamy. Nie możemy mieć wszystkiego zagwarantowanego na 100%, to po prostu fizycznie niemożliwe.
503...