To oczywiscie twoja interpretacja.
Obserwacja, w której nie ma niczego subiektywnego.
Jaki jest koń, każdy widzi.Bajzelu jak piszesz w 60-tych nie bylo bo cel byl bardzo jasny i wszyscy byli skupieni na jednym - wyladowac na Ksiezycu przed 1970.
To samo napisałem wyżej (brak jasnych wytycznych powoduje bajzel).
Od tego czy jest obecnie bajzel w NASA (lub przy silniku J2X) czy nie jest Kongres ktory regularnie monitoruje pieniadze wydawane przez NASA i jakos nikt nie podnosi larum a polityczne ciala sa szybkie w US do narzekania na trwonienie podatkowych funduszy.
Kongres jest częścią problemu. W tym kontekście pisałem o tym co się dzieje na styku agencja-polityka, a nie o porządkach w samej NASA (to temat na osobną dyskusję). Nawet zbiurokratyzowana i niewydajna instytucja z jasno sprecyzowaną wizją będzie powoli parła do przodu. Jeżeli jednak w wyniku zmian politycznych, nacisku lobbystów (mających na względzie przede wszystkim własny interes) cel ulega ciągłej zmianie, traci się środki, a postępu brak.
Obecny budzet NASA to zaledwie 1/10 budzetu z lat 60-tych (porownujac procentowo do GDP) wiec mowimy o sumach zupelnie szczatkowo malych. Jak pisalem wyzej, licza sie tak naprawde absolutne sumy a w tym wzgledzie koszta zwiazane z J2X sa zupelnie w historycznej normie jesli chodzi o prace rozwojowe przy tworzeniu nowego silnika.
Skoro twierdzisz, że liczą się kwoty bezwzględne (z czym się zgadzam), to po co piszesz o procentach?