problemem nie jest żadne ściąganie z kursu, bo mamy do czynienia z siłąmi wewnętrznymi. To, co stanowi rzeczywsistą barierę w zastowosaniu centryfugi jako sztucznej grawitacji, są wymagane minimalne rozmiary układu.
Jeżeli chcesz zapewnić bezwąłdnosciową "grawitację" w sakli całego mudułu/kabiny statku, to MUSISZ zastosować bardzo duży promień tej centryfugi, aby wytworzone "pole ciążenia" było jako tako jednorodne w skali wewnętrznej objętości modułu, w którym przebywają i poruszają się ludzie. Mam gdzies pdf-y z opracowaniami na temat, ale nie chcę w tym momencie grzebać po dysku z braku czasu. Powiem tylko, że narzucony przez te ograniczenia promień centryfugi to (zależnie do granicznych kryteriów) "górne" kilkadziesiat metrów do sporo ponad 100 metrów (!). Jakie to nakłada niekorzystne warunki na konstrukcję i masę statku międzyplanetarnego/ stacji kosmicznej, łatwo sobie wyobrazić. Poszukajcie może googlem "artificial gravity calculator", po nitce do kłebka
Alternatywą sztucznej grawitacji jest okresowe "kondycjonowanie" astronautów w małych wirówkach (r rzędu kilku metrów, gabaryty już rozsądne), jako uzupełnienie standardowej kosmicznej gimnastyki. Problem w tym, że tej metody nikt nie testował w praktyce na ludziach, a z definicji nie da się tego zrobić na Ziemi. O ile wiem, są tylko szczątkowe dane z krótkich testów na małych zwierzętach laboratoryjnych (z biosatelitów). Na ISS (jedyne możliwe miejsce), nie ma infrastruktury pozwalającej na takie długotrwałe testy z udziałem ludzi. Potrzebny byłby dodatkowy moduł. Chyba nawet istniał w planach i padł ofiarą cięć budżetowych.
Tak więc moi mili -choćby tylko z tego powodu w ciągu dekady na Marsa NIE polecimy...
Pozdrawiam
-J.