Jeśli ktoś jest w stanie obniżyć cenę o 50%, to pierwsza myśl jaka się nasuwa, że kalkulacja była porządnie zawyżona.
Ja to zrozumiałem jako życzenie NASA, by znaleźć sposób by obniżyć o 50%, ale wcale nie wiadomo, czy to będzie możliwe.
Osobiście uważam, że zawyżona kalkulacja to tylko część sytuacji - część kosztów może być związana z formą produkcji, potrzeba utrzymania kadry niezależnie od ilości lotów i infrastruktury itp itp. Troszkę czasy wahadłowców tutaj się przypominają.
O 50% procentach mówił przedstawiciel LM, jako ich odpowiedź na RFI. Ale jest dla mnie oczywiste, że odpowiedź ta była szczegółowo uzgadniana z NASA (oczywiście poza przypadkiem, jeśli NASA już jest zdecydowana przerwać współpracę z LM i tylko chce to zrobić zgodnie z procedurami).
Rozumiem też, że kalkulując tego typu prace, które daleko wybiegają poza standardowe, konieczne jest uwzględnienie wszelkich przewidywalnych i nawet nieprzewidywalnych ryzyk. Uwzględnienie jak i skalkulowanie. Stąd cena przy takich pracach musi znacznie przewyższyć tzw. ceny rynkowe, i normalną procedurą jest późniejsze renegocjowanie kontraktów, gdy już więcej wiadomo. Chociaż w tym wypadku nie chodzi o renegocjowanie, gdyż kontraktów jeszcze nie ma na późniejsze kapsuły, ale o ich wycenę.
Zauważmy, że Orion to bardzo specyficzny produkt, którego LM nie ma najmniejszych szans sprzedać nikomu poza NASA (w przeciwieństwie np. do Atlasów, które spokojnie idą na rynku komercyjnym), by można było w ten sposób obniżyć koszty.
Dlatego propozycja zejścia z kosztami nawet poniżej 50% w tym przypadku nie wydaje mi się niczym nadzwyczajnym, napisałem tylko, że robi to baaardzo złe wrażenie.