50 lat temu rozpoczęła się era kosmiczna02.10.2007
50 lat temu wystrzelono pierwszego satelitę, zdarzenie to uznaje się za początek ery kosmicznej. Radziecki "Sputnik 1" został wystrzelony na orbitę 4 października 1957 z kosmodromu Bajkonur. Zdaniem przewodniczącego Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych PAN prof. Piotra Wolańskiego, badania kosmosu drastycznie zmieniły życie na Ziemi w ciągu ostatnich 50 lat. Jego zdaniem, przyniosły one więcej osiągnięć, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. "Po pierwsze, dzięki technikom kosmicznym poznaliśmy znacznie lepiej samą Ziemię. Po drugie nasza wiedza o Układzie Słonecznym Słońcu i o otaczającej Ziemię przestrzeni jest olbrzymia w stosunku do tego, co było wiadomo 50 lat temu.
Natomiast dodatkowe korzyści z rozwoju technologii kosmicznych to przede wszystkim rozwój usług satelitarnych w dziedzinie telekomunikacji, meteorologii, nawigacji, teledetekcji, geodezji satelitarnej itp. To są najbardziej spektakularne osiągnięcia wykorzystane w praktyce" - podkreślił Wolański.
Oprócz tego, jak dodał, zyskaliśmy wiele rozwiązań pośrednio związanych z badaniami kosmicznymi. Zostało opracowanych wiele nowych materiałów. Rozwinęła się cyfrowa technologia przekazywania danych, która opracowana została właśnie dla komunikacji z próbnikami kosmicznymi. Próbniki przesyłały dane z bardzo dużej odległości. Sygnał analogowy wysyłany przez nie osłabłby po drodze tak bardzo, że naukowcy nie mogliby go wyłowić spośród kosmicznego szumu. Dlatego stworzono technologię cyfrową.
Na potrzeby astronautyki stworzono też telemedycynę. Korzystając z kosmicznych zdobyczy lekarze mogą teraz np. zdalnie monitorować stan zdrowia przewlekle chorych pacjentów, czy przeprowadzać konsultacje na odległość. "Tych osiągnięć jest bardzo wiele. Poza tym zmieniło się zupełnie nasze wyobrażenie o Ziemi i o wszechświecie, dzięki temu, że nasza wiedza rozwinęła się w tym czasie znacznie" - zaznaczył Wolański.
Jego zdaniem, badania Układu Słonecznego będą kontynuowane. Nadal będą też organizowane załogowe loty kosmiczne. "Są oczywiście takie dziedziny badań, w których roboty zrobią to lepiej. Jeśli tylko dokładnie wiemy co trzeba zrobić. Np. jeśli wysyłamy satelitę na orbitę Marsa i on ma fotografować powierzchnię planety, to wtedy przy kontroli satelity przez człowieka z Ziemi, przy odpowiednim zaprogramowaniu, on zrobi więcej, niż zrobiłby człowiek, gdyby tam był. Natomiast jeśli chodzi o badanie samej powierzchni Marsa, sprawa wygląda inaczej. Co prawda łaziki tam jeżdżą i badają, to jednak bezpośredni udział człowieka pozwoli znacznie rozszerzyć takie badania, pozwoli podejmować decyzje o zmianie kierunku badań w trakcie misji. Inteligencja najlepszego robota w stosunku do inteligencji człowieka jest wciąż jeszcze nieporównywalna" - tłumaczył profesor.
Możliwości prowadzenia badań przez człowieka są znacznie większe niż automatów, dlatego Amerykanie we współpracy z innymi narodami planują międzynarodową załogową wyprawę na Księżyc za ok. 12 lat. Ma to, zdaniem Wolańskiego, na celu przede wszystkim wypracowanie technologii i standardu zachowań niezbędnych ludziom do przeżycia poza Ziemią.
Takie próby trzeba zacząć od Księżyca, żeby testować nowe rozwiązania możliwie najbliżej Ziemi. Na Księżyc rakieta z Ziemi leci tylko 3-3,5 dnia. Na Marsa trzeba lecieć 7-9 miesięcy w zależności od wzajemnego położenia Ziemi i Marsa.
Dlatego Księżyc jest doskonałym poligonem doświadczalnym, na którym ludzie nauczą się żyć w nowych, skrajnych warunkach. Według Wolańskiego, nie ma jednak wątpliwości, że przy odpowiednich technologiach będzie to możliwe.
"To tak jak stacje polarne. W tej chwili ludzie przebywają tam przez cały rok, a 100 lat temu, wyzwaniem było, żeby tam w ogóle dotrzeć i wrócić żywym. Myślę, że w podobny sposób będziemy osiedlać się na Księżycu" - ocenił.
Takie "pozaziemskie kolonie" będą oczywiście bardzo kosztowne. Ale, według Wolańskiego, nie ma odwrotu od postępu, a postęp kosztuje.
"Badania kosmiczne jeszcze i tak nie są takie drogie, jeśli porównamy to np. z wydatkami na cele militarne. Zawsze na Ziemi można by znaleźć sto, albo tysiąc dziedzin, na które te pieniądze można by z pożytkiem przeznaczyć. Ale nie można tylko iść w jednym kierunku. Trzeba zawsze w rozwoju patrzeć na różne drogi, różne kierunki i wtedy nie wszystkie, ale część z nich się rozwinie, tak jak się rozwijają badania kosmiczne od 50 lat. Przeciętny obywatel Ziemi nawet sobie nie wyobrażał, że dzięki tym badaniom kosmosu tak zmieni się nasze codzienne życie w porównaniu do tego co było 50 lat temu" - tłumaczył.
Zresztą na badaniach kosmosu można zarabiać. Przykładem są dzisiejsze komercyjne satelity. W przyszłości będzie można wydobywać poza Ziemią potrzebne ludziom surowce.
"Surowce, które na Ziemi się kończą lub w ogóle występują w małych ilościach, mogą być w wielkich ilościach na asteroidach czy na innych ciałach niebieskich. Asteroidy, których jest wiele w Układzie Słonecznym, mogą być zrobione z różnych materiałów, o tym świadczą choćby meteoryty od czasu do czasu spadające na Ziemię. Trzeba tylko zidentyfikować, na której asteroidzie są np. złoża pierwiastków rzadkich na Ziemi. Można by tam wtedy wysyłać statki kosmiczne, stworzyć tam taką małą kopalnię łącznie z hutą i tam na miejscu przerabiać i otrzymywać czyste te surowce. Dopiero te czyste surowce byłyby sprowadzane na Ziemię, tak żeby od razu one lądowały w magazynie jakiś zakładów produkcyjnych" - mówił Wolański.
Już zaczynają się kroki w tym kierunku. 27 września wystartowała z przylądka Canaveral w USA misja "Dawn", której celem jest zbadanie pasa asteroid między Marsem a Jowiszem. Jej głównym zadaniem jest badanie początków powstania Układu Słonecznego, ale na pewno ma też za zadanie zbadanie składu niektórych dużych asteroid. Jeżeli się okaże, że na nich są cenne surowce, będzie to, według Wolańskiego, motywacja do wysłania tam statków i opracowania technologii wydobywczych.
"Teraz mówi się o eksploatacji złóż zarówno na Antarktydzie, jak i w Arktyce. Wszyscy walczą o to, żeby prawa do tych terenów były im przypisane. Tak samo Księżyc, Mars i asteroidy też będą obiektem takiego współzawodnictwa. Kto pierwszy przyjedzie, kto będzie miał technologię, ten, niezależnie od prawa międzynarodowego, będzie eksploatował i czerpał z tego korzyści" - podkreślił.
"O tym się myśli od wielu lat. Jak tylko pojawi się taka informacja, gdzie należy polecieć, to polecą tam sondy. To są pierwsze nieśmiałe próby, ale mogą przynieść owoce. Przecież 50 lat temu pierwszy sputnik nadawał tylko pojedyncze sygnały. Mogło się wydawać, że to takie proste urządzenia, ale ono nawet przy takim wykonaniu już pozwoliło na uściślenie kształtu Ziemi, masy Ziemi, jej deformacji. Z ruchów samego satelity już można było to wywnioskować" - dodał.
Technologie kosmiczne cały czas się rozwijają. Jednym z największych wyzwań jest obecnie opracowanie jak najwydajniejszego środka transportu. Przestarzałe już wahadłowce wkrótce zostaną wycofane z użycia. Na ich miejsce na razie nie ma następcy nowej generacji.
"Na bazie wahadłowców, z wykorzystaniem elementów tych samych rakiet nośnych przy ich niewielkiej przeróbce buduje się nowe rakiety, tańsze i o większym udźwigu, co prawda nie wielokrotnego użytku, które pozwolą wypełnić lukę po zakończeniu służby wahadłowców. Natomiast eksploracja Układu Słonecznego zacznie się dopiero wtedy, kiedy opracujemy nowy rodzaj napędu, już nie chemiczny, ale nuklearny lub termonuklearny" - ocenił Wolański.
Jak wyjaśnił, rakiety z użyciem chemicznych środków napędowych (ciekły tlen, ciekły wodór) osiągają już maksimum swoich możliwości i potrzebne jest nowe rozwiązanie. Już w latach 70-tych były robione próby z nuklearnymi silnikami rakietowymi. Zdaniem profesora, mogą one zwiększyć możliwości rakiet kilkakrotnie. Silniki termonuklerane, jeśli uda nam się w przyszłości opanować te reakcje, będą prawdziwym przełomem i umożliwią być może swobodne podróże po Układzie Słonecznym. Przyszłość ewentualnych dalszych podróży trudno na razie prognozować.
"Do gwiazd jeszcze nam daleko. Potrzebny byłby większy przełom niż napęd nuklearny czy termonuklearny. Potrzebne chyba byłyby grawitacyjne, czy anihilacyjne metody napędu, które w dalszym ciągu są raczej w zakresie science fiction niż konkretnych prac" - mówił Wolański.
PAP - Nauka w Polsce, Urszula Rybicka
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,66610,50-lat-temu-rozpoczela-sie-era-kosmiczna.html