Coraz bardziej zaczyna mi się wydawać, że w latach 70-tych ludzie nie byli świadomi ogromnych problemów technicznych wiążących się z misją marjsańską. Możliwe, że nawet w innej konfiguracji politycznej możliwy byłby lot marsjański, ale wiązałby się z ogromnymi, jeszcze większymi kosztami od programu Apollo.
I nie wiadomo, czy nie skończyłoby się to po prostu jednym lotem i tylko zatkaniem flagi.
Taki scenariusz opisuje fabularna książką Stephena Baxtera "Wyprawa" (ang. Voyage), gdzie analizowane są decyzje które wpłynęły na wybór Mars / wahadłowiec.