Pech!
Ale jest nadzieja, że ktoś znajdzie ładunek i zadzwoni do organizatorów. O ile nie trafił pechowo do któregoś z okolicznych jezior [tfu! odpukać!].
Koledzy nie dają pewnie znaku zycia, bo maja pewnie dosyć na dziś...
Swoją drogą warto przeanalizować, dlaczego ostatni sygnał był podczas wznoszenia balonu, a nie doszło nic z fazy opadania. Skrzyp, czy wiesz co ile minut miały byc transmisje telemetrii? Zauważcie, że ostatni sygnał odpowiada mniej więcej czasowo nastawie odcinacza balonu. Tym samym, niezależnie czy to on zadziałał, czy też pękł balon, zanik telemetrii powiązany jest czasowo z tą fazą lotu. Ciekawe, czy np. był to pad zasilania, czy co innego. Polecieć mogło od wstrząsu po oderwaniu od balonu, ale także z zimna -w trakcie opadania nastepuje gwałtowne schłodzenia wnętrza gondoli. Jeśli ta się odnajdzie, może się dowiemy.
Pozdrawiam
-J.
P.S. W najgorszym razie trzeba bedzie robić zrzutę na nowy osprzęt w miejsce straconego... Jakby co, deklaruję udział.