A gdyby zaopatrywać nim satelity wywiadowcze na niskich orbitach, które muszą zużywać je do stabilizacji, żeby nie zejść za nisko? Czysto teoretycznie pytam - osobiście uważam, że to mało prawdopodobne - przede wszystkim nie wiem jak z manewrowaniem tego pojazdu w pobliżu satelity i jak miałby on w zasadzie się podłączyć i przetoczyć paliwo.
Obecne satelity zwiadowcze już nie poruszają się bardzo niskich orbitach, wiec problem hamowania atmosferycznego odpada. Owszem, manewrowość jest istotna, więc i jakieś ewentualne uzupełnianie paliwa tak, tylko do czego tu skrzydlak? Po co kanister z beznzyną ma mieć kółka, że się tak obrazowo wyrażę? Czy tu ktoś widzi jakąś oszczędność, czy zysk? Samolot jest nader nieodpowiedni do ewolucji w pobliżu satelity. Taki tanker musi mieć optymalny do teo celu kształt. Zresztą, moim zdaniem, nie ma sensu drążyć tematu. Jeżeli kiedyś jakiś X lub jego następca zbliży się do satelity celem dotakowania go - wejdę pod stół i odszczekam, a potem zajmę się wyłącznie uprawą truskawek, bo będzie to oznaczało, że nie mam zielonego pojęcia, co mi nad głową lata.