Chiny zaskakują jak na razie coraz bogatszym programem bezzałogowym, w tym b.ambitnymi, rozbudowanymi misjami z udziałem łazików czy misjami typu SR, natomiast astronautykę załogową w najbliższym, 10-letnim okresie skupią na LEO, na rozbudowie ich stacji orbitalnej. Jest jednak spora szansa, że od roku 2030 zaczną na serio myśleć o pierszych wyprawach w kierunku Księżyca a wtedy Trump już nie będzie musiał się denerwować (będzie się denerwował już inny prezydent). Jeżeli wszystko pójdzie w miarę gładko, to międzynarodowa "koalicja" zacznie do 2030 montować swoją stację orbitalną przy Księżycu (nie będę już dorzucał tu swych 3 groszy na ten temat, bo dyskutujemy o tym w innym wątku), zaś Chińczycy dołączą do eksploracji Łysego powierzchniowo nieco później. Jest szansa, że zrodzi się z tego jakaś kooperacja. O ile w latach 20-tych będzie się to wszystko rodzićw bólach, o tyle generalnie mam nadzieję, że lata 30-e 21 wieku będą już dekadą załogowych wypraw w kierunku Księżyca, zarówno po stronie "zachodniej" jak i chińskiej. Na Rosjan nie liczę, chyba, że bardzo znacząco doinwestują swój dogorywający przemysł kosmiczny i na serio odświeżą pomysły na ekplorację kosmosu.