Tak naprawdę to jest nie ważne czy to było 80 mld. w przeliczeniu na dzisiejsze, czy 120 mld ... chodzi o to, że ISS jest zdecydowanie za droga i za tą kasę byłaby możliwa podróż na Marsa ...
X 15 widzę, ze mamy podobne marzenia w stosunku do celu w jakim powinna podążać NASA

Ja tez czytałem Mars Direct i długo się nim entuzjazmowałem. Ale a propos kosztów byłbym sceptycznym. Zauważ, że zrobienie jakiejś rzeczy np. zmontowanie samochodu może różnie kosztować. Zależy to kto to wykona. NASA jest firmą państwową, lwia część jej finansów w ramach konkretnych programów idzie na ,,zarządzanie misją". Nie wiem co to do końca jest, ale tym zajmuje sią masa ludzi, jak Zubrin pisał trochę za duża to liczba. A NASA dziś istnieje głównie po to by właśnie zatrudniać ludzi - zauważ czemu tak Kongresmeni bronią miejsc pracy na Canaveral

Dlatego też z tego powodu oraz innych (opóźnień w budowie zarówno po stronie USA jak i Rosji, długie czekanie na wznowienie lotów po katastrofie Columbii itd itd) wzrósł koszt montażu ISS. Jasłabszym jednak elementem ISS jest środek transportu większości jej modułów - prom kosmiczny - który sam w sobie jest drogi w użytkowaniu. Dlatego jeśliby moduły ISS były wynoszone przez bezzałogowe rakiety, może koszt ISS spadłby znacznie.
Dalej, ISS tak naprawdę nie musiała być modułowa, można by ją zbudować w 1 kawałku i wystrzelić Promem C. Tylko, ze USA chciały mieć robotę dla STSów oraz zajęcie dla pokomunistycznej Rosji, dlatego stacja musiała być modułowa, zebu i Rosja mogła zrobić kilka modułów jako do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Więc to eszystko po trochu zebrane wygenerowało w końcy horrendalny koszt ISS wynoszący około 100 mld dolarów.
Myśle, ze gdyby wynająć firmę/firmy prywatne z doswiadczeniem i potencjałem technologicznym i z zarezerwowanymi funduszami to ISS, nawet w tym samym schemacie konstrukcyjnym zapewne kosztowałaby mniej niż te 100 mld dolarów. Poza tym komercja zrobiłaby stację mniej skomplikowaną, zamiast ileś tam modułów zrobiła by jeden duży lub kilka mniejszych, tak jak to chce zrobić właśnie Bigelow. Jego koncepcje są proste (przynajmniej na obrazku :-) ) i dlatego ma spore szanse, ze mu się uda, przynajmniej pod względem technologicznym.
Czy te 100 mld dolarów wystarczyłoby na lot na Marsa? To zależy, kto taką misją by zarządzał. Jeśli NASA czy inna zbiurokratyzowana agencja kosmiczna to szczerze wątpię. Gros kasy poszłaby na takie inne sobie rzeczy. Zaś firma komercyjna postawiona przed takim wyzwaniem, z porządnym organem kontroli ze strony państwa (bo, żeby zamiast budować rakiety, kasa nie szła na domki dla prezesów itp). Wówczas myślę, że wtedy mogłoby się to udać, oczywiście przy zapleczu jakie ma NASA czyli stanowiska startowe, VAB, sieć DSN itp.