Ostatnie informacje z zakresu nie mających - wydaje się - końca, cięć budżetowych jankeskich marzeń to kolejny klaps dla tych, którzy uparcie wierzą, że NASA jako agencja rządowa jest w stanie cokolwiek sama zdziałać. Faktycznie wygląda na to, że ich kolejny program ledwo przekroczy przysłowiowe deski kreślarskie i zostanie skasowany. Czyli reasumując - dejavu. Chciałbym tylko doczekać momentu, kiedy Chińczycy zaczną załogowy program księżycowy, a gdy zaczną sklejać na naszym naturalnym satelicie moduły pierwszej stacji (pewnie najwcześniej koło 2030, ale za to zawsze), Amerykanie będą tradycyjnie głęboko w krzakach, opatuleni jak to mają w zwyczaju - ubzdurzonymi, wyrenderowanymi obietnicami i tonami gigabajtów w sieci z obślinionymi od teoretyzowania "inżynierami". Natomiast pozostaję w głębokiej nadzieji, że jeśli już faktycznie mają poraz kolejny urwać łeb inicjatywie załogowej, niech należycie rozplanują eksplorację bezzałogową i np.zarezerwują fundusze na MSL 2 (2020) czy jakiś konkretny tzw.flagowy produkt. Jeszcze do czasu skasowania buszowskiej ściemy czyli Constellation wszystko mnie to mocno bawiło, ale ostatnio zaczyna mocno wkurzać. Jednym słowem - nie mają pieniędzy - to niech nie bzdurzą o kolejnych, pochodnych wersjach swoich zrealizowanych - co najwyżej w 3D - wizji. Niech skoncentrują się na eksplorazji bezzałogowej (w czym akurat są najlepsi) i przynajmniej tam nie wyrzucają w śmietnik zainwestowanych już funduszy.