Rozumiem, że Markowi nie chodzi o wyciąganie Skylaba B z muzeum, ale o zastosowanie koncepcji wyniesienia bardzo dużego obiektu na orbitę w jednym kawałku.
Mamy dwie możliwości: (a) jeden duży moduł (jak Skylab), (b) ileś tam modułów łączonych (jak ISS).
Wydaje się naturalnym, że pierwsza koncepcja jest znacznie prostsza, łatwiejsza, a więc pewno i tańsza. A inna sprawa, jak taki moduł ma wyglądać - metalowa puszka jak Skylab, czy nadmuchiwany moduł Bigelowa, czy jeszcze coś innego, bardziej innowacyjnego. Można ponadto łączyć na orbicie takie dwa bardzo duże, ale różne segmenty. Jeśli będzie do dyspozycji odpowiednia rakieta, to dlaczego jej nie wykorzystać.